Tłumacz

piątek, 11 sierpnia 2017

Uważaj na naciągaczy przy stłuczce!

Na drogach pojawiają się kierowcy, którzy mogą specjalnie doprowadzić do stłuczki, żeby z naszego OC naprawić swój samochód! Wydaje się, to niemal nieprawdopodobne, jednak jest to dość często spotykana praktyka wśród oszustów. Szczytem takiej manipulacji jest zatrzymanie się kierowcy z uszkodzonym już wcześniej pojazdem, który ma wgniecenie na tylnym zderzaku i wmawianie kierowcy, że wjechał w niego i chce uzyskać odszkodowanie. Wgniecenie powstało w innym okresie, jednak jeśli taki aktorzyna będzie ciągle grał i zadzwoni po policję, to co my możemy na to poradzić? Kiedy zaczniemy dyskutować, to nic nie zmieni. Oszust będzie szedł w zaparte, broniąc swojej zmyślonej wersji. Wezwijmy od razu policję, informując od razu przez telefon, że ktoś próbuje od nas wymusić oświadczenie o winie. Gdy policjanci nie pojawią się na miejscu, to i tak mamy dowód, że chcieliśmy ich wezwać. Jeśli nawet nie podejmiemy próby powiadomienia służb mundurowych, to otrzymamy mandat lub nawet czekać nas będzie grzywna z sądu i wypłata z OC…


Podczas takiej sytuacji mogą nami targać emocje i sami nie wiemy, czy na pewno nie wjechaliśmy w kogoś. Możemy uwierzyć przerażonemu „poszkodowanemu”, że staliśmy się „sprawcą” kolizji. Najgorzej, jeśli podpiszemy oświadczenie, a dopiero później po uspokojeniu się zobaczymy, że nas oszukano. Wtedy mamy bardzo duży problem z odzyskaniem pieniędzy. Bardzo ważne jest wezwać policję na miejsce, która przygotuje protokół miejsca zdarzenia. Można też wpisać dane świadków zdarzenia. Zdarza się, że osoba, która w nas wjedzie i uszkodzi nasz pojazd, będzie chciała w innym terminie spisać protokół, ponieważ nie ma czasu w tym momencie. Pamiętajmy o tym, ponieważ nawet kierowca zostawiający nam wizytówkę, może się z nami nigdy nie skontaktować…

Źródło: polstarter.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz